Autor: admin

  • Crowdfunding nie dla Polaków

    Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji przedstawiło propozycję nowelizacji ustawy o zbiórkach publicznych. Zaproponowane zmiany idą w najgorszym możliwym kierunku: wszelkie pozyskiwanie środków w Internecie podlegać będzie ścisłej reglamentacji urzędników. Tym samym nie tylko nie uda się uwolnić dobroczynności Polaków, ale pod znakiem zapytania stoi rozwój finansowania społecznościowego (ang. crowdfunding) w Polsce. Za pomocą serwisów takich jak kickstarter.com czy indiegogo.com zbierane są rokrocznie setki milionów dolarów. W Polsce chcąc pozyskać od internautów finansowanie na rozwój start-upu, wydanie książki, organizację imprezy dobroczynnej czy dalsze prowadzenie bloga będziemy potrzebowali każdorazowo zgody ministra Boniego.

    Gdy rok temu pierwszy raz pisaliśmy w Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej o pilnej potrzebie zmiany przepisów o zbiórkach publicznych wydawało się, że nawet jeżeli nie uda się doprowadzić do całkowitej deregulacji tej kwestii, to trudno będzie pogorszyć istniejący stan prawny. Dziś obowiązująca ustawa z 15 marca 1933 r. uznaje za zbiórkę publiczną „wszelkie publiczne zbieranie ofiar w gotówce lub naturze na pewien z góry określony cel”. Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 2004 r. rozszerza definicję „gotówki” w ten sposób, że za zbiórkę publiczną urzędnicy uznają dziś również pozyskiwanie funduszy w Internecie. Te przepisy ewidentnie naruszają konstytucyjny porządek aktów prawnych, co podkreślali wielokrotnie zarówno eksperci, jak i potwierdził wyrok sądu Sądu Rejonowego dla Krakowa-Podgórza w Krakowie z 6 lutego 2012 r.

    W trakcie trwającej dyskusji organizacji pozarządowych pojawiały się bardzo różne postulaty – od minimalistycznego, wyrażonego expressis verbis wyłączenia przelewów na konto z działania ustawy, po postulat całkowitej derogacji przepisów o zbiórkach i pozostawienie obywatelom dowolności w przekazywaniu środków na cele dobroczynne i inne. Wszystkie uczestniczące w debacie środowiska zgadzały się jednak co do tego, że przelewy nie wymagają reglamentacji, gdyż podlegają automatycznej ewidencji. Tymczasem Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji postanowiło zadziałać dokładnie odwrotnie i – w największym skrócie – przenieść szkodliwe regulacje z poziomu rozporządzenia na poziom ustawowy.

    Zgodnie z informacją na stronie internetowej Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji minister Boni wniósł do sejmowej podkomisji nadzwyczajnej, która rozpatruje rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o działach administracji rządowej oraz niektórych innych następującą poprawkę:

    W ustawie z dnia 15 marca 1933 r. o zbiórkach publicznych (Dz. U. Nr 22, poz. 162, z późn. zm. x)) wprowadza się następujące zmiany:

    1) art. 1 otrzymuje brzmienie:

    „Art. 1. Wszelkie publiczne zbieranie ofiar w środkach pieniężnych lub naturze na pewien z góry określony cel wymaga uprzedniego pozwolenia władzy.”

    2) art. 5 otrzymuje brzmienie:

    „Art. 5. Minister właściwy do spraw administracji publicznej określi, w drodze rozporządzenia, sposoby przeprowadzania zbiórek publicznych i zakres kontroli nad ich przeprowadzaniem, uwzględniając zwłaszcza potrzebę zapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa zbieranych ofiar oraz zróżnicowanie form przekazywania ofiar, w tym z wykorzystaniem instrumentów płatniczych. Rozporządzenie określi w szczególności formy prowadzenia zbiórek publicznych, miejsca ich prowadzenia, niezbędne dane, jakie powinien zawierać plan przeprowadzania zbiórki, sposoby sporządzania dokumentacji dotyczącej przebiegu akcji zbiórkowej, wymogi, jakim powinna odpowiadać legitymacja osoby przeprowadzającej zbiórkę publiczną, oraz niezbędne informacje, jakie powinno zawierać publiczne ogłoszenie wyników zbiórki uwzględniając zapewnienie przejrzystości i jawności prowadzonych zbiórek publicznych.”

    Ministerstwo swoją propozycję prezentuje jako innowacyjny sukces: już wkrótce zbiórki publiczne będzie można przeprowadzać jednym kliknięciem albo esemesem.  Tymczasem  zawarta w nowelizacji zamiana „gotówki” na „środki pieniężne” (art.1) i dodanie do artykułu 5. „wykorzystania instrumentów płatniczych” oznacza  nie tylko więcej kontroli nad działalnością dobroczynną w Polsce, ale też blokuje możliwość rozwoju finansowania społecznościowego w Polsce. Powstają dziś pierwsze platformy, które pozwalają młodym artystom czy przedsiębiorcom pozyskiwać finansowania dla swoich projektów wśród polskich internautów, a nie na zagranicznych portalach. Nieliczni odważni liczyli, że w razie kłopotów uda im się przed sądem udowodnić, że są ścigani na podstawie niekonstytucyjnego rozszerzenia delegacji ustawowej. Nowelizacja Boniego sprawia, że wszyscy poszukujący wsparcia finansowego  przeniosą się za granicę, a innowatorzy stracą zainwestowane w portale pieniądze.

    Gdy Michał Boni mówił, że polskie prawo musi „otworzyć się” na crowdfunding można było mieć nadzieję, że rzeczywiście kierowane przez niego „innowacyjne” ministerstwo będzie działało na rzecz stworzenia takich ram regulacyjnych, które pozwolą na rozwój dobroczynności i przedsiębiorczości za pomocą najnowszych technologii i trendów internetowych. Okazało się jednak, że rację mieli sceptycy widzący w słowach Boniego zasłonę dymną dla zwiększania obszarów regulacji i kontroli nad działalnością obywateli.

    Stare powiedzenie mówi, że gdy wydaje ci się, że jesteś na dnie, nagle słyszysz pukanie od spodu. Wydawałoby się, że w skrajnie anachronicznym i przeregulowanym systemie prawnym niewiele można jeszcze popsuć. Tymczasem pod sztandarem „otwierania” polskiego prawa i „wprowadzania innowacji” minister Boni postanowił przeforsować przepisy bardziej szkodliwe i niedopasowane do realiów XXI wieku niż sanacyjna ustawa w latach 30-tych minionego wieku. Tym samym dał zwolennikom deregulacji kolejny argument na rzecz tego, by przepisy o zbiórkach publicznych w całości usunąć z polskiego systemu prawnego.  Dowiódł, że urzędnicy wykorzystają każdą szansę na zwiększanie swojej kontroli nad pieniędzmi obywateli ze szkodą dla wolności, innowacyjności i dobra wspólnego.

  • Koncepcja operacyjna wojny powietrzno-morskiej na zachodnim Pacyfiku

    W maju 2010 roku waszyngtoński think tank CSBA opublikował raport „AirSea Battle: A Point-of-Departure Operational Concept”. Napisali go Jan van Tol, Mark Gunzinger, Andrew Krepinevich i Jim Thomas. Punkt wyjścia był prosty: Chiny budują zdolności antydostępowe (A2/AD), które mogą sprawić, że amerykańska obecność na zachodnim Pacyfiku stanie się zbyt ryzykowna i zbyt kosztowna. Waszyngton ma więc dwie drogi. Albo pogodzi się ze zmianą równowagi sił, albo znajdzie sposób, żeby ją zrównoważyć.

    Dwa etapy konfliktu

    Autorzy dzielą hipotetyczną wojnę na dwie fazy. W pierwszej USA i sojusznicy muszą przetrwać uderzenie wyprzedzające na bazy, zwłaszcza lotniska, i szybko odpowiedzieć. Potem przychodzi kampania „oślepiania”. Cyberataki, działania przeciw satelitom i walka elektroniczna mają odciąć chińskie siły od danych rozpoznawczych. Bez nich duży arsenał pocisków precyzyjnych traci skuteczność. Równolegle trwa zwalczanie wyrzutni rakietowych i blokowanie chińskiej floty, zanim wyjdzie na otwarty ocean.

    Druga faza to przejęcie inicjatywy: daleka blokada chińskich szlaków morskich, przerzut zaopatrzenia na wypadek długiej wojny i zwiększenie produkcji amunicji precyzyjnej.

    Najbardziej sporny punkt

    Kontrowersje wzbudził postulat uderzeń w cele na terytorium Chin kontynentalnych, w tym w systemy dowodzenia i rozpoznania. CSBA przekonywało, że to strategia równoważenia potencjału, a nie plan wojny z Pekinem. Krytycy widzieli w tym jednak ryzyko eskalacji.

    Co dalej z koncepcją

    Pentagon przejął ideę. Pod koniec 2011 roku powstało biuro Air-Sea Battle, a w 2012 roku koncepcja weszła do Joint Operational Access Concept. W 2013 roku biuro podkreślało już, że to koncepcja wspierająca, a nie plan operacyjny wymierzony w konkretnego przeciwnika. W Polsce szerzej opisał ją Jacek Bartosiak w książce „Pacyfik i Eurazja. O wojnie” z 2016 roku.

  • Problematyka regulacji rynku firm pożyczkowych w Polsce – nowy raport Fundacji Republikańskiej

    Firmy pożyczkowe to nie parabanki i nie trzeba ich obejmować szerokim nadzorem finansowym. Taką tezę stawia raport „Problematyka regulacji rynku firm pożyczkowych w Polsce”, który Fundacja Republikańska przedstawiła 23 kwietnia 2013 roku. Autorem opracowania jest Łukasz Czernicki, ekspert fundacji. Według jej Centrum Analiz to pierwsza tak obszerna analiza tej branży w Polsce.

    Debata po Amber Gold

    Raport nie powstał w próżni. Po upadku Amber Gold wróciło pytanie, czy pozabankowy rynek finansowy nie wymknął się państwu spod kontroli. Komisja Nadzoru Finansowego zaproponowała objęcie firm pożyczkowych szerokim nadzorem. Fundacja uznała ten pomysł za chybiony i postanowiła sprawdzić, jakie formy regulacji w ogóle wchodzą w grę i co z nich wyniknie.

    Autor patrzy na problem z dwóch stron. Pierwsza to przejrzystość i bezpieczeństwo rynku finansowego. Druga to swoboda prowadzenia działalności pożyczkowej. Raport opisuje rynek w Polsce i w Europie, ocenia obowiązujące przepisy i proponuje własne rozwiązania.

    Kto pożycza w firmach pożyczkowych

    Czernicki zwraca uwagę na segment, w którym działają te firmy. To najmniejsze i najkrótsze pożyczki, którymi banki często w ogóle się nie zajmują. Z usług pożyczkodawców korzystają też ludzie, którzy kredytu w banku nie dostaną. Z tej perspektywy branża zmniejsza wykluczenie finansowe, zamiast je pogłębiać.

    A wysokie koszty? Raport ich nie ukrywa, ale tłumaczy, skąd się biorą. Obsługa małej pożyczki na krótki okres kosztuje proporcjonalnie więcej, ryzyko jest wyższe, a firmy pożyczkowe płacą więcej za pozyskanie kapitału niż banki, które mają depozyty. Zarzuty o lichwę autor uznaje za nieuzasadnione w świetle analizy ekonomicznej.

    Zagrożenie dla systemu? Według raportu nie

    Najważniejszy wniosek dotyczy stabilności. Rynek jest niewielki w porównaniu z bankowym, a model biznesowy firm pożyczkowych autor ocenia jako stabilny. Dlatego jego zdaniem branża nie zagraża systemowi finansowemu i nie powinna nosić etykiety „parabanków”.

    Skoro tak, rola regulatora ma być ograniczona. Państwo powinno dbać przede wszystkim o przejrzystość i wspierać konkurencję, a nie budować nadzór na wzór bankowego. Zamiast nadzoru KNF fundacja proponowała obowiązek rejestracji firm pożyczkowych w UOKiK.

    Druga konkretna rekomendacja dotyczy klienta. W komunikacji z nim firmy miałyby posługiwać się wyłącznie RRSO, czyli rzeczywistą roczną stopą oprocentowania. Wtedy każdy mógłby porównać pożyczkę z kredytem bankowym bez rozszyfrowywania prowizji i opłat.

    Ciekawie wypada też ocena banków. Plany zwiększenia ich obecności w segmencie pożyczek i kredytów gotówkowych raport przyjmuje pozytywnie. Więcej graczy na rynku oznacza większą konkurencję i łatwiejszy dostęp do pieniędzy, a z czasem może obniżyć ceny.

    Kto wziął udział w prezentacji

    Raport zaprezentowano w Centrum Prasowym PAP w Warszawie. Obok autora wystąpili Henryk Baranowski, dyrektor Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej, prof. Włodzimierz Szpringer, wykładowca SGH i UW, oraz Andrzej Roter, dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

  • Minister Finansów przymyka oko na nielegalny tytoń

    Coroczne podwyżki akcyzy na papierosy i tytoń do palenia przekładają się na wyraźny wzrost przemytu i spożycia nielegalnych wyrobów tytoniowych. Szacuje się, że już połowa wypalanego w Polsce tytoniu pochodzi ze sprzedaży nielegalnej. Nie wpływa to na politykę Ministerstwa Finansów, które podwyższa akcyzę znacznie szybciej niż wynika to z naszych zobowiązań wobec Unii Europejskiej. Jednocześnie Ministerstwo nie robi nic, żeby ograniczyć spożycie tytoniu nielegalnego. A budżet państwa traci na tym co roku miliardy złotych.

    Wchodząc do Unii zobowiązaliśmy się do podwyższania akcyzy od wyrobów tytoniowych. Polska wynegocjowała sobie jednak okres przejściowy do 1 stycznia 2018 roku, kiedy to pułap minimalny akcyzy ma wynieść 90 euro za tysiąc sztuk papierosów. Ciekawe, że rząd PO-PSL podwyższa akcyzę znacznie szybciej niż to wynika z unijnych zobowiązań. W obecnym tempie akcyza osiągnie bowiem wymagany poziom już w przyszłym roku. Tymczasem Polska ma jeden z najwyższych w UE udział podatków w cenie papierosów – akcyza i VAT stanowią obecnie 85% ceny paczki. W rezultacie tych podwyżek w ostatnich latach Polska z kraju tranzytowego stała się dla przemytu krajem docelowym. Kwitnie też nielegalny handel liśćmi tytoniowymi.

    Z danych przedstawianych przez producentów wynika, że miesięcznie w Polsce sprzedaje się około 450 ton tytoniu do palenia. Natomiast według bardzo ostrożnych szacunków, tubek papierosowych sprzedaje się w Polsce miesięcznie minimum 700 mln sztuk. Co to oznacza? Zakładając, że jeden papieros zawiera 1 gram tytoniu (choć niektórzy producenci mówią nawet o 0,8 grama), widać wyraźnie, że sprzedaż tubek jest prawie dwukrotnie większa niż sprzedaż tytoniu.

    Potwierdza to raport agencji badawczej ACNielsen z kwietnia tego roku, z którego wynika, że już połowa rynku tytoniu do palenia jest nielegalna. Jeśli chodzi o papierosy, to według badań agencji Almares ze sprzedaży nielegalnej pochodzi 15% papierosów konsumowanych w Polsce. Związane z tym straty budżetu, wynikające z braku odprowadzenia akcyzy i VAT, szacowane są na 5 miliardów złotych rocznie (ok. 4 mld na papierosach i ok. 1 mld na tytoniu do palenia).

    Powszechność nielegalnego rynku oraz łatwość dostępu do tytoniu łatwo sprawdzić. W Internecie po wpisaniu frazy „sprzedam tytoń do palenia” można znaleźć wiele ofert, w których cena za kilogram nie przekracza 100 zł. Tymczasem podatki jakimi obciążony jest tytoń do palenia przedstawiają się następująco. Od każdego kilograma tytoniu należy odprowadzić akcyzę w wysokości: 115,86 zł + 31,41% maksymalnej ceny detalicznej. A do ceny dochodzi jeszcze 23% VAT. W rezultacie cena kilograma tytoniu do palenia na rynku legalnym jest wyższa niż 260 zł.

    Ministerstwo Finansów poszukując nowych źródeł dochodów od paru lat idzie na łatwiznę. Podwyższa podatki, choć mogłoby zwiększyć dochody likwidując luki w dotychczasowych przepisach. To wymagałoby jednak oparcia się na rzeczywistych, a nie pozorowanych, a nawet motywowanych ideologicznie, ocenach społeczno-gospodarczych skutków podwyżek. Badania takie wykazują, że podwyżki prowadzą do zwiększania się szarej strefy, grożą więc spadkiem wpływów do budżetu. Dlatego też coraz więcej państw zachodnich obniża w ostatnich latach akcyzę od wyrobów tytoniowych. W tym roku akcyzę obniżyły choćby Dania i Portugalia.[1]

    Orędownicy kampanii antytytoniowych przyklaskują Ministerstwu Finansów w polityce podwyższania akcyzy od wyrobów tytoniowych. Liczą na to, że w jej efekcie Polacy ograniczą palenie. Ignorują przy tym jednak badania wskazujące, że w efekcie podwyżek produkty legalne zastępowane są produktami pochodzącymi z szarej strefy, których skład w żaden sposób nie jest nadzorowany przez Ministerstwo Zdrowia. Ignorują też doświadczenia historyczne. Tymczasem przecież od czasów wielkiego eksperymentu socjotechnicznego jakim była prohibicja w latach 20-tych ubiegłego wieku w USA, wiadomo, że radykalne ograniczanie dostępności używek przekłada się na wzrost przemytu, szarej strefy i rozwój zorganizowanej przestępczości. Obecna nieprzemyślana polityka Ministerstwa w odniesieniu do wyrobów tytoniowych nie służy zatem nikomu – ani palącym, ani budżetowi państwa.

  • Mamy najwięcej zawodów regulowanych w Europie

    Polska ogranicza dostęp do największej liczby zawodów spośród wszystkich państw europejskich. Zawodów w różny sposób reglamentowanych jest u nas aż 380. Dla porównania Niemcy ograniczają dostęp do 152 zawodów, Francja do 150, Holandia do 134, a Estonia jedynie do 47 zawodów.

    Tak wielka liczba zawodów reglamentowanych w Polsce przekłada się na rosnące bezrobocie wśród absolwentów, na emigrację zarobkową Polaków, na wysokie koszty usług, na wyzysk młodych pracowników, na wysokie koszty funkcjonowania państwa, na inflację prawa, i wreszcie na obniżenie konkurencyjności polskiej gospodarki.

    Z tych powodów Fundacja Republikańska opracowała raport omawiający wymogi potrzebne do wykonywania poszczególnych zawodów oraz analizujący te przepisy pod kątem zasadności wprowadzania konkretnych ograniczeń z punktu widzenia ochrony interesu publicznego. W raporcie proponujemy zdecydowane obniżenie wymagań lub całkowite zniesienie ograniczeń w przypadku większości zawodów w tej chwili zamkniętych. Wprowadzenie zmian rekomendowanych w raporcie dałoby Polsce 10 miejsce w zestawieniu państw europejskich o najniższym poziomie reglamentacji dostępu do zawodów.

    Przed kandydatami do omawianych 380 zawodów stawiane są obecnie bariery w postaci odpowiedniego wykształcenia, egzaminów państwowych lub korporacyjnych, konieczności uzyskania wpisu do rejestru po spełnieniu określonych warunków, wymogów doświadczenia i praktyk zawodowych, a także różnych dodatkowych kryteriów, takich jak niekaralność, świadectwa zdrowia, etc.

    Trudno nie dostrzec związku między olbrzymią liczbą zawodów regulowanych a dynamicznie rosnącym bezrobociem wśród absolwentów. Według Eurostatu udział młodych bez pracy wśród ogółu bezrobotnych w Polsce w pierwszym kwartale 2011 roku sięgnął 25%. Bezrobocie wśród młodych jest u nas wyraźnie powyżej średniej europejskiej (20%). W ciągu ostatnich 3 lat wzrosło ono o około 7%, a Polska wyprzedziła w tym niechlubnym rankingu m.in. Rumunię, Szwecję i Francję.

    Minister Michał Boni w raporcie „Młodzi 2011” poszukuje rozwiązania problemu bezrobocia wśród absolwentów proponując, między innymi, wprowadzenie doradców zawodowych w gimnazjach. Naszym zdaniem znacznie bardziej skutecznym sposobem byłoby zdecydowane otwarcie dostępu do zamkniętych korporacji zawodowych.

    Uważamy, że reglamentowanie dostępu do tak wielkiej liczby zawodów oznacza ograniczenie wolności i praw konstytucyjnych. Zgodnie z art. 65 ust. 1 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. Ograniczeniem tej wolności może być jedynie ochrona wartości wyższych takich jak zdrowie czy bezpieczeństwo publiczne.

    Obecny poziom reglamentacji zawodów w większości przypadków nie spełnia kryterium ochrony interesu publicznego. Jest natomiast zabezpieczeniem partykularnych interesów obecnych członków korporacji, ograniczaniem konkurencji i zbędnym utrudnieniem dla kandydatów do zawodów. Jeśli polska gospodarka ma na równi konkurować z gospodarkami pozostałych państw europejskich potrzebne jest zdecydowane ograniczenie liczby zawodów regulowanych.

  • Deregulacja zbiórek publicznych – stan debaty

    Postulat gruntownej deregulacji przepisów o zbiórkach publicznych zyskuje poparcie najróżniejszych środowisk pozarządowych i polityków różnych opcji politycznych. Pojawiają się kolejne projekty zmiany obowiązującej ustawy, a w najbliższym czasie ostatecznie kompetencje do zajmowania się tą kwestię z rąk „siłowego” Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przejmie „innowacyjne” Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Warto usystematyzować najważniejsze wydarzenia w tej sprawie i zastanowić się nad skuteczną drogą wypracowania propozycji dobrych regulacji w zakresie zbiórek publicznych.

    Opublikowany na początku stycznia na łamach cafr.pl tekst dotyczący regulacji ograniczających przeprowadzanie zbiórek publicznych spotkał się ze znaczącym zainteresowaniem mediów, przedstawicieli organizacji pozarządowych i środowisk zainteresowanych stworzeniem nowoczesnych ram regulacyjnych dla rozwoju finansowania społecznościowego w Polsce. O problemie pisał m.in. Gość Niedzielny, Rzeczpospolita, portal niezależna.pl. Na bieżąco informacje w tej sprawie publikuje branżowy portal ngo.pl. Stanowisko zbieżne z naszym postulatem daleko idącej deregulacji opublikowało Forum Obywatelskiego Rozwoju Leszka Balcerowicza[6]. Sprawie pomogło też zamieszanie wokół ACTA, które skłoniło Piotra Vaglę Waglowskiego do uwzględnienia problemów dotyczących crowdfundingu w jego propozycji „konstruktywnej agendy dla postpolitycznego społeczeństwa informacyjnego”.

    1. 1.       Deklaracja Boniego: otworzyć polskie prawo dla crowdfundingu

    25 stycznia na wspólnym posiedzeniu Komisji ds. Unii Europejskiej, Komisji Kultury i Środków Przekazu i Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii minister administracji i cyfryzacji Michał Boni odniósł się do przedstawionych przez Piotra Waglowskiego postulatów.

    Powinniśmy sobie uświadomić, że potrzebna jest szersza dyskusja na temat różnych spraw związanych z funkcjonowaniem Internetu w Polsce. (…) Powinniśmy być w ciągu tygodnia gotowi ze wskazaniem obszarów, nad którymi warto toczyć dyskusję na temat utrzymania, a nawet wzmocnienia wszystkich swobód, które w Internecie funkcjonują. (…) Drugi obszar dotyczy crowdfundingu – różnych form finansowania niektórych przedsięwzięć. Przy okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy mieliśmy taki przykład i przepisy prawne muszą się na to otworzyć. Jest również – dla tych, którzy naprawdę interesują się Internetem – jeszcze jedno zjawisko i jeden proces zwany corwdsourcingiem, który polega na tym, że szuka się wspólnych rozwiązań poprzez debatę internetową. Myślę, że o takich sprawach również warto dyskutować i będziemy chcieli dyskutowac.

    1. 2.       Interpelacje Przemysława Wiplera ws. zbiórek publicznych i finansowania społecznościowego

    We współpracy z Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej poseł Przemysław Wipler napisał i złożył dwie istotne dla dalszych działań deregulacyjnych interpelacje: w sprawie wydawania pozwoleń na przeprowadzenie zbiórek publicznych do ministra spraw wewnętrznych i w sprawie planowanych zmian przepisów blokujących rozwój finansowania społecznościowego w Polsce do ministra administracji i cyfryzacji. Interpelacje wpłynęły do Sejmu 6 lutego. Poza znanymi argumentami na rzecz dereglamentacji działalności dobroczynnej w interpelacji do Michała Boniego podkreślone zostały też szanse, jakie stworzenie nowoczesnych ram regulacyjnych dla finansowania społecznościowego tworzy dla polskich przedsiębiorców:

    Uruchomienie inicjatyw opartych o ideę finansowania społecznościowego w zakresie działalności dobroczynnej i kulturalnej wymaga w pierwszej kolejności nowelizacji lub całkowitej derogacji przepisów określających zasady prowadzenia zbiórek publicznych. Jednocześnie potencjalny rozwój finansowania społecznościowego dla innowacyjnych przedsiębiorstw, start-upów i małych firm może zostać zablokowany innymi przepisami prawa. To szczególnie niepokojące, gdy weźmie się pod uwagę niedawno opublikowane dane ZUS pokazujące, że w 2011 roku powstało w Polsce tylko 37 tysięcy nowych firm, podczas gdy w poprzednich latach powstawało średnio między 80-100 tysięcy nowych przedsiębiorstw. W tej sytuacji pozyskiwanie kapitału ze społeczności tworzy perspektywę dokapitalizowania innowacyjnych pomysłów przy jednoczesnej partycypacji w zyskach szerokiej rzeszy inwestorów.

    W interpelacjach pojawiły się m.in. pytania o inne niż przepisy o zbiórkach publicznych zidentyfikowane przez MAC regulacje, które mogą stanowić ograniczenie dla rozwoju finansowania społecznościowego w Polsce, liczbę wniosków o pozwoleń na zbiórkę publiczną złożonych do MSW i innych organów w 2011 r., czas rozpatrywania wniosku o pozwolenie na przeprowadzenie zbiórki publicznej etc.

    Przedstawiciele obu ministerstw wystąpili o przedłużenie regulaminowego terminu odpowiedzi na interpelacje. Do dziś odpowiedzi nie zostały opublikowane na stronach Sejmu RP.

    1. 3.       Nowelizacja ustawy w Sejmie: zagrożenie doregulowania?

    21 lutego Rada Ministrów przyjęła projekt Ustawy o zmianie ustawy o działach administracji rządowej i niektórych innych ustaw. Intencją części nowelizacji jest przekazanie części kompetencji pozostałych ministerstw do MAC, które powstało na początku tej kadencji parlamentu. Minister Boni sam określił  MAC jako „ministerstwo w instalacji”. Choć istnieje już blisko pół roku, dopiero ta zmiana prawa ostatecznie pozwoli mu w pełni wypełniać swoje obowiązki. Dotychczas w kwestii wydawania pozwoleń na przeprowadzenie zbiórek publicznych panował swoisty dualizm resortowy: zgodnie z Ustawą o działach administracji rządowej leżało to w kompetencjach ministra Boniego, jednak niezmieniona treść Ustawy o zbiórkach publicznych wciąż mówi o ministrze właściwym ds. wewnętrznych. Przyjęty przez Radę Ministrów projekt nowelizacji porządkuje te kwestie. Projekt nowelizacji został wysłany do Sejmu 23 lutego, a 16 marca odbyło się pierwsze czytanie projektu. Projekt skierowano do dalszych prac.

    Projekt w obecnie formie – poza przekazaniem kompetencji do MAC – uwzględnił jeden z przedstawionych przez nas postulatów deregulacyjnych. Zgodnie z dziś obowiązującym brzmieniem Ustawy o zbiórkach publicznych by zorganizować zbiórkę, z której ofiary mają być przekazane zagranicę, trzeba nie tylko zgody ministra spraw wewnętrznych, ale również szefa dyplomacji i ministra finansów. W ramach konsultacji międzyresortowych – i wobec perspektywy przekazania problematyki w kompetencje MAC – ministerstwo spraw wewnętrznych samo zaproponowało uproszczenie tych przepisów i pozostawienie wymagania legalizacji zbiórki jedynie przez ministra właściwego ds. administracji. To bez wątpienia dobry znak, który pokazuje skuteczność zabiegów organizacji pozarządowych na rzecz likwidacji największych legislacyjnych absurdów krępujących w Polsce dobroczynność.

    W czasie prezentacji projektu w Sejmie Michał Boni zapowiedział również, że możliwe są dalsze zmiany obowiązujących przepisów:

    Do zakresu obowiązków ministra administracji i cyfryzacji, w odpowiedniej dziedzinie, w dziale dotyczącym administracji publicznej przenosi się także zbiórki publiczne, to jest art. 2 projektu ustawy. Wydaje się, że istotne znaczenie ma to, że minister zajmujący się administracją będzie tutaj wydawał zgodę. Myślę, że na posiedzeniu komisji będziemy również dyskutowali coś, co państwo możecie wnieść jako poprawkę, a co oznaczałoby zróżnicowanie form przekazywania środków w zbiórkach publicznych oraz użycie różnych instrumentów płatniczych. Jest publiczne pytanie, które bywa zadawane, czy zbiórki publiczne mogą się odbywać drogą elektroniczną.

    Ewentualne uznanie w ustawie pozyskiwania funduszy drogą elektroniczną za zbiórkę publiczną oznaczałoby poszerzenie zakresu regulacji i przeniesienie kontrowersyjnej dziś pod względem konstytucyjnym definicji zbiórki publicznej z poziomu rozporządzenia na poziom ustawowy. Przypomnijmy, że zgodnie z obecnym brzmieniem ustawy wszelkie publiczne zbieranie ofiar w gotówce lub naturze na pewien z góry określony cel wymaga pozwolenia właściwego terenowo organu władzy. To rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 6 listopada 2003 r. wprowadziło definicję, zgodnie z którą Zbiórka publiczna ofiar w gotówce może być prowadzona w formie dobrowolnych wpłat na kontro, założone osobno dla każdej zbiórki publicznej przez przeprowadzającego zbiórkę publiczną, a rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 18 marca 2004 rozszerzyło ją również o zbiórki za pomocą smsów (Zbiórka publiczna ofiar w gotówce może być prowadzona w formie  (…) sprzedaży przedmiotów i usług).

    1. 4.       Wyrok w sprawie Histmag: zbiórka w sieci nie jest zbiórką publiczną!

    6 lutego zapadł pierwszy w Polsce wyrok, który jednoznacznie uznał wątpliwości krytyków opisywanego rozporządzenia. Wydawca portalu Histmag.org w październiku 2011 roku otrzymał wezwanie na komisariat w związku z podejrzeniem o popełnieniu wykroczenia z art. 56 Kodeksu Wykroczeń, polegającego na prowadzeniu zbiórki publicznej bez stosownego zezwolenia. Rzeczywiście twórcy portalu apelowali do swoich czytelników o wpieranie portalu darowiznami na wskazany numer konta. Wydawca otrzymał za pośrednictwem Piotra Waglowskiego wsparcie krakowskiej kancelarii prawnej.

    Sąd wywiódł, że § 1 rozporządzenia z 6 listopada 2003 r. wykracza poza delegację ustawową zawartą w art. 5. Ustawy o zbiórkach publicznych. Zgodnie z uzasadnieniem wyrokuSądu Rejonowego dla Krakowa-Podgórza w Krakowie, Wydział XI Karny, z 6 lutego 2012 r. (sygn. akt. XI W 1497/11/P):

    Zdaniem Sądu w żadnej mierze nie można przyjąć, iż obrót bezgotówkowy (przelewy elektroniczne i system PayPal) jest zbieraniem ofiar w gotówce i naturze w rozumieniu cytowanej ustawy. Kłóci się to bowiem z intuicyjnym znaczeniem słowa „gotówka” jak i stoi w sprzeczności ze znaczeniem słownikowym. Słusznie, zdaniem Sądu, wskazuje obrońca obwinionego, że definicja zbiórki publicznej poprzez zbieranie ofiar w gotówce lub w naturze odnosi się do obrotu gotówkowego, a nie bezgotówkowego. Dodatkowo mieć należy na względzie, że skoro ustawodawca – mając taką możliwość – nie znowelizował ustawy w ten sposób, że rozszerzył obowiązek uzyskania zezwolenia na zbiórki prowadzone w sposób bezgotówkowy, to takiego obowiązku nie chciał nałożyć na podmioty organizujące zbiórki. (…) Zgodnie z hierarchią aktów prawa rozporządzenie jest wydawane na podstawie i w celu wykonania ustawy. Tym samym może precyzować jedynie przepisy ustawowe w takim zakresie, na jaki pozwala delegacja ustawowa. W tym przypadku, w ocenie Sądu, treść rozporządzenia wykracza poza delegację ustawową zawartą w przepisach ustawy o zbiórkach publicznych i prowadzi do sprzeczności z ustawą, na podstawie której zostało wydane. Zdaniem Sądu rozporządzenie rozszerza samo pojęcie zbiórki – opisane w ustawie – co w polskim systemie prawa jest niedopuszczalne.

    Wyrok nie pozostawia wątpliwości, że po wejściu w życie opisanej w punkcie 4 nowelizacji Minister Administracji i Cyfryzacji będzie musiał wydać nowe rozporządzenie zgodne z delegacją ustawową.

    1. 5.       Konferencja Ruchu Palikota

    19 marca 2012 r. w Sejmie odbyła się konferencja prasowa, na której posłowie Ruchu Palikota Wincenty Elsner i Artur Dębski przedstawili założenia nowelizacji Ustawy o zbiórkach publicznych. Przedstawiono główne cele projektowanej nowelizacji ustawy o zbiórkach publicznych:

    1. Usunięcie niejednoznaczności interpretacyjnych dotyczących tego, czym jest zbiórka publiczna. Jeżeli zbiórki publicznej nie ma, to nie ma potrzeby występowania o jakiekolwiek zgody.

    2. Ułatwienie prowadzenia zbiórek publicznych, w tym zbiórek publicznych w Internecie. Ruch Palikota proponuje zmianę procedury tak, aby zainteresowany podmiot zgłaszał warunki przeprowadzenia zbiórki w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji. Jeżeli w ciągu dwóch tygodni nie zostałaby wydana decyzja zabraniająca przeprowadzenia zbiórki, zbiórka mogłaby zostać zrealizowana zarówno w realu jak i w Internecie.

    3. Umożliwienie zainteresowanym osobom – beneficjentom zbiórki publicznej – inicjowania zbiórki pieniędzy ze wskazaniem na konto instytucji wyższej użyteczności, która następnie nadzorowałaby sposób wydatkowania środków.

    4. Legalizacja crowdfundingu – finansowania społecznościowego. Podobnie jak to dzieje się w innych krajach, na polskich stronach internetowych moglibyśmy legalnie zamieszczać przyciski „Wspomóż mnie” i stymulować rozwój serwisów, finansowanych przez społeczność internetową

    Dotychczas na stronach internetowych partii nie pojawił się projekt ustawy, a jedynie informacja streszczająca konferencję prasową. Fakt zainteresowania się przez posłów Ruchu Palikota problematyką zbiórek publicznych i finansowania społecznościowe należy ocenić pozytywnie. Przedstawione założenia do prac nad nowelizacją należy jednak jednoznacznie skrytykować, gdyż w praktyce obok pewnych uproszczeń administracyjnych oznaczać będą wzmocnienie regulacji pozyskiwania funduszy w Internecie i rozszerzenie ustawowej definicji zbiórki.

    1. 6.       Spotkanie w Kancelarii Prezydenta: Forum Darczyńców za deregulacją

    29 marca w Kancelarii Prezydenta RP odbyło się spotkanie dotyczące zbiórek publicznych z przedstawicielami organizacji pozarządowych. Gospodarzem spotkania było Biuro Polityki Społecznej Kancelarii Prezydenta RP, a jego inicjatorem doradca Prezydenta RP ds. społecznych Henryk Wujec. W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele różnych środowisk pozarządowych, m.in. Forum Darczyńców, Fundacji Anioły Filantropii, WWF Poland, Forum Obywatelskiego Rozwoju, Związku Harcerstwa Polskiego i Fundacji Republikańskiej, a także przedstawiciele MSW i MAC.

    Najważniejszym elementem spotkania było przedstawienie przez p. Ewę Kulik-Bielińską, dyrektor Fundacji im. Stefana Batorego, propozycji kierunku zmian nowelizacji Ustawy o zbiórkach publicznych wypracowaną w ramach Forum Darczyńców. Forum Darczyńców od lat postulowało zmianę regulacji dotyczących zbiórek publicznych, jednak deklarowało jedynie chęć zmiany obowiązującego rozporządzenia[15].  Po raz pierwszy przedstawiono założenia do kompleksowej nowelizacji ustawy. Stwierdzono m.in.:

    • Nowa ustawa powinna iść w kierunku deregulacji i ograniczyć wymóg ubiegania się o pozwolenie na przeprowadzanie zbiórki publicznej do tych przypadków, w których brak jest innych form kontroli pozyskiwanych środków.
    • Regulacje dotyczące zbiórki publicznej powinny odnosić się jedynie do fizycznego zbierania ofiar i datków (gotówki i darów rzeczowych) w przestrzeni publicznej, czyli zbierania do puszek i koszy na ulicy, w miejscach publicznych lub chodzenia od domu do domu.
    • O publicznych charakterze zbiórki decydować powinien fakt publicznego zbierania ofiar, a nie publiczny apel o wsparcie w mediach tradycyjnych i elektronicznych.
    • Z rygorów zbiórki publicznej wyłączone powinny być wszystkie formy pozyskiwania środków przez zarejestrowane organizacje pozarządowe, w których ma miejsce automatyczne ewidencjonowanie darów, a darczyńca może skorzystać ze zwolnień podatkowych: a więc wpłaty na konto bankowe, wpłaty za pomocą SMSów i audiotele, wpłaty on-line.
    • Zamiast zezwolenia na przeprowadzenie zbiórki należy rozważyć zgłoszenie zamiaru jej przeprowadzenia, tak jak jest to w przypadku Ustawy o zgromadzeniach. Brak pisemnej odpowiedzi organu, u którego zgłoszono zamiar przeprowadzenia zbiórki w ustalonym w ustawie terminie (np. 7 dni) oznacza zgodę na przeprowadzenie zbiórki.

     Propozycje Forum Darczyńców napawają optymizmem. Organizacja, do której należą przedstawiciele tak poważnych podmiotów jak m.in. Fundacja Batorego, Fundacja na rzecz Nauki Polskiej, Fundacja Polsat, Fundacja TVN Nie Jesteś Sam i wielu innych wielkich, głównie korporacyjnych fundacji, opowiedziała się za daleko idącą deregulacją i uproszczeniami w procesie przeprowadzania zbiórek publicznych. Oczywiście nie oznaczają one całkowitego uwolnienia pozyskiwania funduszy na działalność dobroczynną (i nie tylko), ale stanowią krok w dobrą stronę w porównaniu z dziś obowiązującymi regulacjami.

    Przedstawione postulaty są punktem wyjścia do dyskusji wśród przedstawicieli różnych organizacji pozarządowych, która ma się odbyć w czwartek 5 kwietnia w Fundacji Batorego.

    1. 7.       Polskie Towarzystwo Crowdfundingu

    30 marca w Warszawie powstało Polskie Towarzystwo Crowdfundingu. Karol Król, jeden z inicjatorów powstania stowarzyszenia i najważniejszy propagator idei finansowania społecznościowego w Polsce, zamieścił krótką relację z tego wydarzenia na swoim blogu:

    Główne priorytety i cele statutowe to promocja mechanizmu finansowania społecznościowego oraz analiza i konsultacje istniejącego otoczenia prawnego, które mają zostać zakończone propozycją ustawy lub szczegółowym wskazaniem obszarów nadmiernej, niedostatecznej lub ograniczającej rozwój regulacji istniejącej obecnie.

    Naturalnie jednym z aspektów działalności stowarzyszenia będzie opiniowanie i ewentualne proponowanie regulacji dotyczących zbiórek publicznych. Co istotne, w spotkaniu wzięli udział przedstawiciele bardzo różnych środowisk: prawnicy, przedsiębiorcy, twórcy start-upów, fundraiserzy i przedstawiciele organizacji społecznych (w tym Fundacji Republikańskiej i Forum Obywatelskiego Rozwoju) i kulturalnych (Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana). Zróżnicowane perspektywy członków-założycieli stowarzyszenia gwarantują, że ewentualne propozycje regulacyjne zarówno w zakresie zbiórek publicznych, jak i innych przepisów ograniczających dziś rozwój finansowania społecznościowego, nie będą miały charakteru korzystnego jedynie dla wąskiej grupy beneficjentów (jak bywa w przypadku propozycji składanych przez koalicje organizacji pozarządowych), ale będą w pierwszej kolejności kierowały się potrzebą dobrej regulacji i interesem obywateli.

    Podsumowanie

    Wyrok sądu w sprawie portalu histmag.org udowodnił, że zmiana regulacji dotyczących zbiórek publicznych jest konieczna. Istotne, że ta potrzeba została dostrzeżona niezależnie przez różnych aktorów sceny politycznej. Pierwsze propozycje legislacyjne ze strony MAC są bardzo drobnym krokiem, ale w słusznym kierunku deregulacji przepisów. Obecnie potrzebna jest poważna dyskusja nad propozycjami nowych przepisów.

    Dobrym punktem wyjścia do dalszej dyskusji jest przedstawiona na spotkaniu w Kancelarii Prezydenta propozycja założeń do nowej ustawy opracowana przez Forum Darczyńców. Niestety dziś jej inicjatorzy raczej wykluczają możliwość całkowitego usunięcia przepisów o zbiórkach publicznych z porządku prawnego.  Co więcej, ta wizja nie uwzględnia jeszcze wszystkich aspektów ważnych dla rozwoju finansowania społecznościowego w Polsce oraz pozyskiwania środków przez podmioty inne niż organizacje pozarządowe.

    W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem wydaje się prowadzenie prac nad możliwie daleko idącą propozycją deregulacyjną, która kierowała się będzie nie interesem organizacji pozarządowych, ale w pierwszej kolejności zgodna będzie z zawartą w artykule 63 Konstytucji RP zasadą, iż własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności. Szczególnie istotne jest też, by trwające prace dotyczące regulacji zbiórek publicznych, jak innych przepisów ograniczających rozwój finansowania społecznościowego w Polsce były prowadzone równolegle i nie tworzyły dwóch alternatywnych rzeczywistości.  

  • Stanisław Tyszka – biografia

    Stanisław Tyszka urodził się 11 kwietnia 1979 roku w Warszawie. Z wykształcenia jest prawnikiem, absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Na samym prawie nie poprzestał. Studiował też filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim i socjologię na Uniwersytecie Karola w Pradze, a doktorat zrobił w Europejskim Instytucie Uniwersyteckim we Florencji. Ma stopień doktora nauk humanistycznych.

    Zanim trafił do polityki, pracował naukowo. Był adiunktem na Wydziale Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji UW. W latach 2011–2012 kierował Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej.

    Od eksperta do wicemarszałka

    W 2012 roku Jarosław Gowin, wtedy minister sprawiedliwości, wziął go na swojego doradcę do spraw deregulacji. Tyszka był współautorem ustawy o deregulacji systemowej. Kiedy Gowin założył Polskę Razem, Tyszka poszedł za nim i wszedł do władz nowej partii. Długo tam nie został – odszedł jesienią 2014 roku.

    Rok później postawił na Pawła Kukiza. W wyborach parlamentarnych w 2015 roku otwierał listę Kukiz’15 i zdobył mandat. Tuż po inauguracji, 12 listopada 2015 roku, Sejm wybrał go na wicemarszałka. Funkcję tę pełnił przez całą VIII kadencję, do listopada 2019 roku. W tym samym roku bez powodzenia kandydował do Parlamentu Europejskiego. Jesienią obronił za to mandat poselski i wrócił na Wiejską na kolejne cztery lata.

    Jako wicemarszałek nie przebierał w słowach. Kiedy w 2017 roku z klubu odszedł Sylwester Chruszcz, Tyszka stwierdził, że człowiek honoru by się tak nie zachował, i dorzucił przysłowie o babie z wozu.

    Rozstanie z Kukizem

    Jesienią 2022 roku, po siedmiu latach, ogłosił odejście z Kukiz’15. Powód podał wprost: Paweł Kukiz i dwaj pozostali posłowie koła zaczęli głosować razem z partią rządzącą. Tyszka oświadczył, że chce dalej budować alternatywę dla PiS i PO, a pomysł startu kolegów z list PiS skwitował krótko: beze mnie. Kukiz uznał tę decyzję za niezrozumiałą.

    Na nowe miejsce nie czekał długo. Kilka dni później zapowiedział wstąpienie do Konfederacji, a niedługo potem dołączył też do jej koła poselskiego. Partyjnie związał się z ugrupowaniem KORWiN, dziś działającym jako Nowa Nadzieja.

    Kolejne mandaty

    W wyborach w 2023 roku wszedł do Sejmu X kadencji z listy Konfederacji. W latach 2023–2024 kierował jej klubem parlamentarnym. W czerwcu 2024 roku wywalczył mandat europosła w okręgu obejmującym Dolny Śląsk i Opolszczyznę. W Parlamencie Europejskim zasiada od 16 lipca 2024 roku i jest współprzewodniczącym grupy Europa Suwerennych Narodów.

    W 2024 roku głośno zrobiło się o jego relacji sprzed czterech lat. Tyszka opowiadał, że razem z Kukizem dostał zaproszenie od Zbigniewa Ziobry, a pośredniczący w spotkaniu Janusz Kowalski wspomniał o możliwości skorzystania z Funduszu Sprawiedliwości. Według Tyszki PiS brakowało wtedy głosów do większości.

    Konfederację sam opisuje jako formację prawicy konserwatywno-narodowo-wolnościowej i mówi, że z jej ludźmi łączy go najwięcej. W sprawach gospodarczych należy do zwolenników niskich podatków, z pomysłem zniesienia PIT włącznie.

    Życie prywatne

    Żoną Stanisława Tyszki jest Małgorzata Pakier. Para ma dwoje dzieci, córkę i syna.

  • Legalne giełdy kryptowalut w Polsce – co się zmieniło po MiCA i trzech wetach

    Legalne giełdy kryptowalut w Polsce – co się zmieniło po MiCA i trzech wetach

    Czy w Polsce można dziś legalnie kupić bitcoina? Można. Czy jest w Polsce giełda z polską licencją MiCA? Nie ma. Te dwie odpowiedzi brzmią sprzecznie, ale razem dobrze opisują sytuację, w jakiej rynek kryptowalut znalazł się w 2026 roku.

    Polski klient korzysta dziś z giełd licencjonowanych w innych krajach Unii, a o tym, która platforma ma ważne zezwolenie, decyduje unijny rejestr. Aktualną listę giełd z licencją MiCA obsługujących Polaków znajdziesz na https://ranking-gield-kryptowalut.pl. Poniżej wyjaśniam, skąd wziął się ten stan rzeczy i co oznacza dla Ciebie.

    MiCA, czyli jedne zasady dla całej Unii

    Rozporządzenie MiCA stosuje się w pełni od 30 grudnia 2024 roku. Zastąpiło dawny system krajowych rejestrów, w którym wystarczyło zgłosić działalność, żeby obsługiwać klientów. Teraz firma musi dostać zezwolenie CASP od nadzoru finansowego jednego z państw członkowskich. Takie zezwolenie działa we wszystkich krajach Unii dzięki paszportowaniu.

    Firmy, które działały wcześniej na podstawie krajowych wpisów, miały okres przejściowy. Ostatni termin minął 1 lipca 2026 roku i od tego dnia platforma bez licencji CASP nie może legalnie obsługiwać klientów z Unii.

    Dlaczego w Polsce nie ma krajowego organu

    Żeby MiCA działała w pełni, każde państwo musi wskazać organ nadzoru i uchwalić przepisy uzupełniające. W Polsce tym organem miała zostać KNF, ale ustawa o rynku kryptoaktywów do dziś nie weszła w życie. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ją trzykrotnie: 1 grudnia 2025 roku, 12 lutego 2026 roku i w czerwcu 2026 roku.

    Rząd przekonywał, że ustawa daje KNF narzędzia do ochrony inwestorów, w tym możliwość blokowania kont i stron nielegalnych podmiotów. Prezydent odpowiadał, że to nadregulacja, która wypchnie polskie firmy za granicę. Spór trwa, a w Sejmie leżą kolejne projekty, w tym przygotowany w Kancelarii Prezydenta.

    Co to oznacza dla polskich firm

    Bez krajowej ustawy KNF nie ma podstawy do wydawania licencji CASP. Polska spółka, która chce legalnie prowadzić giełdę albo kantor kryptowalut, musi szukać zezwolenia w innym państwie Unii, na przykład na Litwie, Łotwie, Malcie czy w Austrii. Część firm już to zrobiła, część wycofała się z rynku. Najbardziej tracą na tym mniejsze polskie kantory, dla których zagraniczna licencja oznacza duży koszt prawników i kapitału.

    Dla Ciebie praktyczny wniosek jest prosty. Hasło „polska giełda kryptowalut” nic dziś nie gwarantuje. Liczy się to, czy za platformą stoi unijna licencja i w którym kraju ją wydano.

    Co to oznacza dla Ciebie jako inwestora

    Korzystanie z giełdy z licencją CASP z innego kraju jest w pełni legalne. Masz wtedy ochronę wynikającą z MiCA: obowiązek oddzielania środków klientów od majątku firmy, procedurę reklamacyjną i nadzór regulatora z kraju, który wydał zezwolenie. W razie sporu skargę kierujesz do tego właśnie regulatora.

    Wśród dużych platform licencję mają między innymi Bybit (Bybit EU, Austria), OKX i Crypto.com (Malta), Coinbase i Bitstamp (Luksemburg) oraz Kraken (Irlandia). Bybit obsługuje Polaków przez bybit.eu z wpłatami w złotówkach, podobnie OKX i Crypto.com.

    Lista ostrzeżeń KNF nadal działa

    Brak ustawy nie oznacza, że KNF nic nie robi. Komisja prowadzi listę ostrzeżeń publicznych, na którą trafiają podmioty, wobec których złożyła zawiadomienie do prokuratury, w tym fałszywe platformy inwestycyjne. Zanim wpłacisz pieniądze na nieznaną stronę, sprawdź ją na tej liście i w rejestrze ESMA.

    Osobny rejestr ostrzeżeń prowadzi też ESMA. Trafiają do niego firmy, które według krajowych regulatorów oferują usługi kryptowalutowe w Unii bez wymaganej licencji. Jeśli Twoja platforma pojawi się na którejś z tych list, wypłać środki i nie czekaj na wyjaśnienia.

    A podatki?

    Zasady podatkowe nie zależą od losów ustawy o rynku kryptoaktywów. Dochód ze sprzedaży kryptowalut za złotówki lub inną walutę rozliczasz w PIT-38 według stawki 19 procent, niezależnie od tego, w którym kraju działa giełda. Wymiana jednej kryptowaluty na drugą nie powoduje obowiązku podatkowego. Część giełd z licencją MiCA udostępnia raporty transakcji, które ułatwiają rozliczenie.

    Jak wybrać giełdę w tej sytuacji

    Sprawdź licencję w rejestrze ESMA, upewnij się, że platforma nie widnieje na liście ostrzeżeń KNF, i zrób testową wpłatę oraz wypłatę niewielkiej kwoty. Gdy polska ustawa w końcu wejdzie w życie, te zasady się nie zmienią. Dojdzie najwyżej kilka polskich podmiotów z licencją od KNF.

  • CAFR

    Przez kilka lat pod adresem cafr.pl działał jeden z bardziej pracowitych prawicowych think tanków w Polsce. CAFR to skrót od Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej. Warszawska fundacja od 2009 roku pisała tu raporty, opiniowała projekty ustaw i recenzowała politykę rządu Donalda Tuska. Jesienią 2015 roku strona stanęła, a kilka lat później domena wylądowała na giełdzie. Jej losy da się dziś odtworzyć z kopii w Internet Archive (Wayback Machine), wpisu w Krajowym Rejestrze Sądowym i paru artykułów prasowych. Tak też powstał ten tekst.

    Fundacja Republikańska i początki ośrodka analiz

    Fundację Republikańską wpisano do KRS 28 października 2009 roku pod numerem 0000340559. Pierwsze lata to czas Przemysława Wiplera, który w tekstach z 2010 roku podpisywał się jako prezes fundacji. W 2011 roku Wipler dostał się do Sejmu, a fundację przejął Marcin Chludziński i kierował nią do 2015 roku. Potem prezesem został Marek Wróbel. Szersza publiczność kojarzyła fundację głównie z Kongresem Republikańskim i kwartalnikiem „Rzeczy Wspólne”. Ośrodek analiz był jej spokojniejszą, mniej medialną częścią.

    Zanim powstała domena cafr.pl, analitycy publikowali na blogu pod adresem blog.republikanski.org/car/. Skrót CAR oznaczał wtedy Centrum Analiz Regulacyjnych, a nazwa dobrze oddawała profil: przepisy, ich jakość i to, co z nich wynika dla ludzi i firm.

    Najstarszy tekst, jaki przetrwał w archiwum, ma datę 15 grudnia 2009 roku. Marcel Klinowski z zespołu ds. transportu publicznego opisał w nim świąteczny chaos na kolei po zmianie rozkładu jazdy z 13 grudnia. PKP Intercity i Przewozy Regionalne pokłóciły się tak skutecznie, że pociągi międzywojewódzkie przestały się zgrywać z regionalnymi. Pasażerowie mieli czekać na przesiadki dużo dłużej niż przed zmianą.

    W 2010 roku doszły finanse i energetyka. W lipcu minister Michał Boni zapowiedział na III Forum Finansowym w SGH zmiany w OFE, a centrum od razu wysłało pytania do kandydatów na prezydenta. Czy podpiszą ustawy pozwalające funduszom bez limitów inwestować pieniądze emerytów za granicą? Czy poprą jednorazową wypłatę środków z OFE w dniu przejścia na emeryturę? Jesienią Przemysław Wipler pisał o porozumieniu gazowym z Rosją i umowie Gaz-Systemu z Gazpromem, a tekst z 2 grudnia 2010 roku zatytułował bez owijania w bawełnę „Bomba z opóźnionym zapłonem”.

    Luty 2011: przeprowadzka pod cafr.pl

    Własny adres ośrodek dostał na początku 2011 roku. We wpisie z 2 lutego zespół ogłosił, że strona Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej działa pod nowym, łatwiejszym do zapamiętania adresem cafr.pl, a stare linki do bloga dalej prowadzą tam, gdzie trzeba. Przy okazji zmieniła się nazwa: Centrum Analiz Regulacyjnych stało się Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej. Redakcyjna skrzynka jeszcze przez jakiś czas nosiła stary adres car@republikanie.org.

    Robot Internet Archive pierwszy raz zapisał stronę główną 16 lutego 2011 roku. Wyglądała skromnie. Pod spodem pracował WordPress 3.0 ze spolszczonym motywem Tobiasa Sandeliusa, a menu miało sześć pozycji: Start, Raporty i analizy, O nas, Eksperci, Wesprzyj nas, Kontakt. W stopce widniał adres ul. Kopernika 30 lok. 421 w Warszawie, numer konta na darowizny i licznik odwiedzin. W lutym 2011 roku licznik pokazywał niecałe 12 tysięcy wizyt od startu. W marcu 2012 roku – ponad 48 tysięcy. W bocznej kolumnie wisiały linki do bloga „500 dni spokoju”, Blogów Republikańskich i „Rzeczy Wspólnych”.

    W zakładce „O nas” CAFR przedstawiał się jako niezależny ośrodek badawczy, legislacyjny i edukacyjny. Chciał poprawiać polityki publiczne w Polsce i w Unii Europejskiej: badać, patrzeć władzy na ręce i pokazywać, jak podobne problemy rozwiązują inne państwa. Pod każdym wpisem stało zastrzeżenie, że tekst wyraża poglądy autora, a nie oficjalne stanowisko fundacji.

    Eksperci z 2011 roku

    Lista ekspertów z lutego 2011 roku liczy 26 nazwisk. Dziś czyta się ją ciekawiej niż wtedy. Są tam m.in. Henryk Baranowski, były wiceprezes PGE, i Janusz Batko z krakowskiego centrum inżynieryjnego Google. Dalej Krzysztof Brosz, Marcin Chludziński, Paweł Gruza, Marcin Horała, Radosław Kołatek, dr Grzegorz Kwaśniak, dr Bogusław Marzec, Jacek Piecha, Radosław Pyffel, Maciej Rapkiewicz, mec. Jacek Siński, Czesław Warsewicz, Przemysław Wipler i Marek Wróbel. Każdy miał krótki biogram i listę zainteresowań, od elektroenergetyki po finansowanie organizacji pozarządowych.

    Czym się zajmowali w pierwszych miesiącach na nowej domenie? Aleksy Miarkowski pisał o podatku refundacyjnym z ustawy o refundacji leków i o zmianach w nadzorze nad spółkami Skarbu Państwa. Dr Grzegorz Kwaśniak uznał profesjonalizację armii z 2007 roku za porażkę. Marcin Wrotniak rozbierał zwolnienia z VAT dla usług finansowych, Radosław Kołatek unijną dyrektywę o danych pasażerów linii lotniczych, a Marcel Klinowski nową taryfę warszawskiego ZTM. W marcu 2011 roku senator Grzegorz Czelej złożył poprawki do ustawy o ograniczaniu barier administracyjnych. Przygotował je Jacek Piecha, koordynator projektów legislacyjnych centrum.

    W drugiej połowie roku na stronie publikował też Krzysztof Bosak. W sierpniu zarzucał ministrowi finansów manipulowanie danymi makroekonomicznymi, w październiku opisywał eurosceptyczny bunt w brytyjskiej Partii Konserwatywnej. Inni autorzy brali na celownik reformę wysyłającą sześciolatki do szkół i zawody regulowane – według tekstu z września 2011 roku Polska ograniczała dostęp do większej liczby zawodów niż ktokolwiek w Europie. W grudniu jeden z analityków opisał, jak artykuł 35a sparaliżował rynek radiowy.

    2012: zespoły i pierwsze duże raporty

    W 2012 roku serwis wyraźnie urósł. Do menu doszła zakładka „Dokumenty”, a pod koniec roku „Zespoły”. Wiosną najwięcej wpisów było w Aktualnościach (42). Dalej szły Eksperci w mediach (22) i Raporty i analizy (18), a tuż za nimi finanse publiczne i podatki. CAFR coraz bardziej przypominał zaplecze komentatorskie: eksperci występowali w mediach, a strona zbierała te wystąpienia w jednym miejscu.

    Tematów nie brakowało. W styczniu, tuż po finale WOŚP, CAFR pisał o tym, jak państwo reglamentuje dobroczynność. W czerwcu przyszła kolej na decyzję ministra Boniego w sprawie crowdfundingu, którą centrum oceniło bardzo krytycznie. Stanisław Tyszka, prawnik i wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, w maju pisał o deregulacji i „inflacji prawa”, we wrześniu o amerykańskiej ustawie FATCA. Paweł Gruza, szef zespołu ds. finansów publicznych, przekonywał, że Polsce potrzebny jest Rzecznik Praw Podatnika. Jego zespół przygotował projekt ustawy w tej sprawie. Marcin Horała opisywał od kuchni, jak powstaje budżet miasta. Krzysztof Brosz ostrzegał, że podwyżka akcyzy na tytoń powiększy szarą strefę.

    W tym samym roku w CAFR pojawił się Jacek Bartosiak, ekspert zespołu ds. bezpieczeństwa militarnego. Już w styczniu centrum publikowało analizę o tym, jak USA szykują się do rywalizacji z Chinami. W marcu wyszedł tekst o korwecie Gawron i strategii obronnej. 15 października Bartosiak podpisał analizę „Nowy Porządek” o zwrocie Ameryki na Pacyfik. Te same tematy rozwinął potem w książkach „Pacyfik i Eurazja” (2016) i „Rzeczpospolita między lądem a morzem” (2018) oraz w firmie Strategy&Future.

    Jesienią wyszły dwa raporty, po których dobrze widać ówczesną linię centrum. 25 września: „Zatrudnienie w administracji rządowej – dynamika i koszty”, czyli rozliczenie obietnicy „taniego państwa” z kampanii Platformy Obywatelskiej z 2007 roku. Dzień później fundacja pokazała na konferencji, z udziałem ludzi z Ministerstwa Finansów i sejmowej Komisji Finansów Publicznych, raport o polityce podatkowej wobec branży tytoniowej. W listopadzie Marcin Chludziński wyliczał, jak rząd mógłby zaoszczędzić 200 milionów złotych. Fundacja wydała też oświadczenie, w którym krytykowała plany zamówień przy budowie elektrowni jądrowej.

    2013: nowa strona i najlepszy rok

    7 stycznia 2013 roku Fundacja Republikańska świętowała premierę nowej strony internetowej i cafr.pl zmienił się razem z nią. Serwis przeszedł z www.cafr.pl na adres bez „www”, dostał nowy szablon od Ennova.pl i górny pasek z linkami do fundacji, Centrum Analiz i „Rzeczy Wspólnych”. Menu przebudowano wokół działów Opinie, Raporty, Projekty ustaw, Eksperci i Zespoły. Pod tekstami pojawiły się komentarze z Facebooka, na stronie formularz zapisu do biuletynu. Adres kontaktowy zmienił się na ul. Nowy Świat 41 w Warszawie.

    Rok 2013 był najaktywniejszy w historii serwisu i najlepiej zachował się w archiwum. Ruszyła seria „Budget Watch 2013”, czyli comiesięczne komentarze do danych o wykonaniu budżetu. Już w lutym centrum wyliczyło, że sam styczeń zjadł 23,7 procent rocznego limitu deficytu. Dochody podatkowe były przy tym niższe niż rok wcześniej, choć w międzyczasie wszedł podatek od kopalin.

    Od sierpnia raporty wychodziły jeden po drugim:

    • 28 sierpnia CAFR opisał skutki regulacji na rynku pożyczek pozabankowych.
    • 1 października ukazała się analiza aktywizacji bezrobotnych w Wielkiej Brytanii.
    • 14 listopada przyszła diagnoza systemu ubezpieczeń społecznych z tezą, że system emerytalny w ciągu 5–8 lat stanie się niewypłacalny.
    • 1 grudnia fundacja pokazała Mapę Zatrudnienia w Sektorze Publicznym, przedstawianą jako pierwsze tak szerokie zestawienie kosztów zatrudnienia w państwie.
    • 11 grudnia wyszedł raport o wynagrodzeniach w administracji. Wynikało z niego, że około 70 procent Polaków zarabia mniej, niż wynosi średnia pensja urzędnicza.

    Mniej więcej w tym samym czasie powstały opracowania o polityce prorodzinnej, nadzorze właścicielskim nad PLL LOT, efektywności systemu podatkowego i skutkach „repolonizacji” banków.

    Fundacja zapraszała też ludzi do siedziby. W kalendarzu z pierwszej połowy 2013 roku są m.in. wieczór z Marcelem Klinowskim o „twardym lądowaniu LOT-u”, debata o reformie emerytalnej, konferencja „Pokolenie PRZYSZŁOŚĆ – uratujmy emerytury”, spotkanie z Igorem Janke i audycja „Projekt:Republika” w Radiu Wnet.

    2014: zespoły tematyczne i wolniejsze tempo

    W sierpniu 2014 roku lista ekspertów była już ułożona według zespołów. W administracji i cyfryzacji figurowała Anna Streżyńska, była prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W polityce społecznej Bartosz Marczuk, wtedy dziennikarz ekonomiczny. W gospodarce Janusz Cieszyński. Finansami publicznymi i podatkami zajmowali się m.in. Maciej Rapkiewicz, Paweł Gruza, Mariusz Kuźma i Aleksy Miarkowski. Sprawy zagraniczne prowadzili Michał Krupa i Michał Kuź, transport – Marcel Klinowski. W grupie „Pozostali” zostali m.in. Marcin Horała i Łukasz Czernicki.

    Na początku 2014 roku wyszło jeszcze kilka większych tekstów. W styczniu, w trakcie protestów na Majdanie, analiza „Między Unią a Unią – dylemat Janukowycza”. W lutym tekst o niskich kosztach pracy, „Polskie Lasy” o instytucjach i rynku drewna oraz raport Karola Jaglińskiego „Polska A i B. Prawda czy mit?”. Jagliński przekonywał, że unijne dotacje i sama infrastruktura nie zasypią różnic między regionami. Ważniejsi są według niego młodzi ludzie, ich przedsiębiorczość i silne uczelnie. W lipcu przyszedł tekst o 25 latach wzrostu zadłużenia. Potem wpisów było coraz mniej.

    2015: ostatnie wpisy

    W 2015 roku pojawiły się już tylko pojedyncze publikacje. 25 lipca tekst o sojuszach Polski w obliczu zagrożenia wojną, 11 sierpnia komentarz Mariusza Kuźmy do raportu NIK o zamówieniach publicznych. Ostatni znany wpis ma datę 19 sierpnia 2015 roku i tytuł „500 zł na dziecko: tani populizm czy propozycja warta poważnego rozważenia?”. Pretekstem była zapowiedź świeżo zaprzysiężonego prezydenta Andrzeja Dudy. Autorzy zastanawiali się, czy polska wersja zachodniego child benefit ma sens.

    Strona kontaktowa z listopada 2015 roku wymienia jeszcze, kto za co odpowiadał. Centrum Analiz – Mariusz Paczkowski, biuro prasowe – Artur Bazak, fundraising – Marcel Klinowski, biuro – Joanna Sielicka. Ostatnia kopia działającego serwisu w Wayback Machine pochodzi właśnie z listopada 2015 roku, a z lat 2016–2018 archiwum nie zachowało już żadnej. Potem zapadła cisza.

    Co stało się z ludźmi CAFR

    Koniec serwisu zbiegł się ze zmianą władzy. Po wyborach jesienią 2015 roku część ekspertów centrum trafiła do rządu i spółek Skarbu Państwa.

    • Anna Streżyńska była ministrem cyfryzacji od 16 listopada 2015 do 9 stycznia 2018 roku.
    • Bartosz Marczuk został wiceministrem rodziny, pracy i polityki społecznej i wdrażał program Rodzina 500+, o którym CAFR pisał w ostatnim wpisie.
    • Paweł Gruza był wiceministrem skarbu, a w latach 2016–2018 wiceministrem finansów. Później zasiadał w zarządzie KGHM, a w latach 2022–2023 pełnił obowiązki prezesa PKO Banku Polskiego.
    • Marcin Chludziński od 2016 roku kierował Agencją Rozwoju Przemysłu, a w 2018 roku został prezesem KGHM Polska Miedź.
    • Henryk Baranowski w listopadzie 2015 roku został wiceministrem skarbu, a w 2016 roku stanął na czele PGE.
    • Janusz Cieszyński był wiceministrem zdrowia i pełnomocnikiem rządu ds. cyberbezpieczeństwa, a w 2023 roku ministrem cyfryzacji.
    • Marcin Horała w 2015 roku wszedł do Sejmu, a później jako wiceminister infrastruktury odpowiadał za Centralny Port Komunikacyjny.

    Inni poszli własną drogą. Krzysztof Bosak został jednym z liderów Konfederacji. Stanisław Tyszka w latach 2015–2019 był wicemarszałkiem Sejmu z ramienia Kukiz’15. Jacek Bartosiak zbudował własny ośrodek analiz geopolitycznych.