Kolei Śląskich podróż donikąd

Autor:

w

9 grudnia 2012 roku Koleje Śląskie przejęły od Przewozów Regionalnych wszystkie regionalne połączenia w województwie śląskim. Samorządowa spółka miała pokazać, że region poradzi sobie sam. Już następnego dnia pasażerowie przekonali się, że nie poradzi. Pociągi się spóźniały, część kursów w ogóle nie wyjechała, a na niektórych trasach zamiast składów pojawiły się autobusy.

Za mało pociągów i maszynistów

Co poszło nie tak? Odpowiedź dała analiza Zespołu Doradców Gospodarczych TOR opublikowana na początku 2013 roku. Od grudnia do połowy stycznia spółka miała do dyspozycji około 60–70 pojazdów. Średnio co dzień mniej więcej 35% z nich stało zepsutych. Tabor przyszedł późno, był mieszanką różnych typów i nie miał gwarancji natychmiastowego wejścia do służby.

Jeszcze gorzej wyglądała sprawa ludzi. Koleje Śląskie miały 141 maszynistów, a według ekspertów TOR potrzebowały co najmniej 203. Wielu z nich nie znało tras i nie odbyło jazd próbnych, więc mogli jechać najwyżej 40 km/h.

Komunikacja zastępcza objęła na początku około 90 kursów. Część połączeń do sąsiednich województw zarząd województwa musiał oddać z powrotem Przewozom Regionalnym, żeby odzyskać pociągi na trasy wewnątrz regionu.

Rozkład nie był głównym winowajcą

Eksperci zwracali uwagę, że sam rozkład jazdy miał wady, ale jego podstawowa konstrukcja była dobra. Zawiodło przygotowanie. Zabrakło czasu na zaplanowanie, przetestowanie i zgranie całej operacji.

Rachunek

Polityczne skutki przyszły szybko. Odwołano zarząd spółki z prezesem Markiem Worachem, a marszałek Adam Matusiewicz podał się do dymisji. Jego następca Mirosław Sekuła przyznał, że zmiany wprowadzono za szybko. Jako wzór wskazał Koleje Mazowieckie, które przejmowały przewozy stopniowo.

Pieniądze też nie wyglądały dobrze. W pierwszym półroczu 2013 roku Koleje Śląskie miały około 49 mln zł straty, a prognoza na cały rok mówiła o 64 mln zł. We wrześniu 2013 roku rada nadzorcza odwołała kolejnego prezesa, Michała Borowskiego, bez podania przyczyn.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *